dev, test, pracowania itp - strona służąca kombinowaniu z php, mysql i innymi / jacek G
Dobrze by było, gdyby tak było, ale niestety nie każdy kolega naszego faceta zwyczajnie da się lubić. A już na pewno nie dadzą polubić się ci, którzy są wiecznie w pretensjach do całego Świata z libido spuszczonym ze smyczy.
Ot, choćby weźmy takiego Wacka (imię wymyślone na potrzeby wpisu ). Przylatuje sobie taki wczoraj i prosto lotniska wali z grubej rury pod nasz dom.
Nie wchodzi jednak do środka, tylko z taksówki dzwoni do mojego T. z pytaniem: Czy może wejść ?
To się nazywa chyba postawić kogoś przed faktem dokonanym. Ale nic. Pełna kurtuazja. Z walichami ładuje się do domu (sam mieszka w lesie, kawałek od Warszawy), a po krótkim przywitaniu i przekazaniu sterty papierzysk (niby po to wdepnął) uroczo oświadcza, że chętnie by coś przekąsił.
I w tym momencie Fifka robi wilcze oczy Tuska, bo przecież dopiero co upiekła drożdżówki, a w piekarniku czeka pieczeń z jelenia. Tylko jeszcze napełni karafkę winem domowej roboty i możemy zasiadać do kolacji ustawionej na białym obrusie, który sama wyhaftowała. Ale niestety, takie rzeczy to tylko w domu Bree van der Kampf, tu proza życia wyglądała zgoła inaczej.
Oczywiście uraczyłam swojego - nie swojego gościa filiżanką espresso i ciastkami kupionymi w markecie, ale ani mi się śniło stanie przy garach i pichcenie choćby jajka w koszulce.
Poza tym ciągle w powietrzu, niczym miecz Damoklesa wisiała niepewność, po kiego grzyba nasz szanowny gość wtachał te walichy? Czyżby zamierzał przenocować?
Niechcący chyba, chciał nie chciał obalam mit tej polskiej gościnności, gdzie chata stała otworem dla strudzonego wędrowca. Moja chata stała otworem z drzwiami wyjściowymi otwartymi na oścież.
Po jakimś czasie gość został wyekspediowany do Hiltona ( "nie no jasne, nie będę wam głowy zawracać, może uda mi się coś(sic!) jeszcze zaliczyć hehehe"). A my przy okazji zaliczyliśmy jedną z największych kulinarnych wpadek.
*Dlaczego nie lubię Wacka: Wacek jest typowym "psem na baby" z rozbieganym wzrokiem, non stop opowiada o kobietach, dziewczynach, paniach i "towarach", które udało mu się "zaliczyć" w jego trzydziestoparoletnim życiu. Wszystko ma podtekst seksualny i wszystko sprowadza do takiegoż mianownika. I wcale mnie nie dziwi, że go żona puściła kantem. Mam totalną alergię na facetów zachowujących się w ten sposób - ignorantów i cyników, którzy leczą kompleksy co rusz nowymi podbojami tak banalnymi jak oni sami.
Jeżeli Wasi mężczyźni mają kumpli, których towarzystwo sprawia Wam przyjemność to gratuluję:)
Lecz jak widać na kilku całkiem przyzwoitych gości zawsze trafi się taki rodzynek, który najchętniej życie przeleżałby w pozycji na plecach &
A dzisiaj akurat Dzień Dobroci dla Ludzi. Jak miło:)
Zobacz te|:najlepsze wpisy
jakaś stopka / strona testowa nr3 dla php, mysql, mod_rewrite, xml
pozycjonowanie | kulki | rtv | gry online darmowe gry online | Gry dla dzieci Gry dla dzieci | wszystko o pielęgnacja włosów w naszym portalu | feminatal | archiwizacja dokumentów | konsultanci ślubni warszawa | Tu możesz wyposażyć swój sklep w słupki odgradzające - bardzo tanio ! | nowelizacja prawa zamówień | profesjonalny fotograf w lublinie fotograf lublin zapraszamy | kostiumy kąpielowe | Profesjonalne szkolenia podatki i inne | przeprowadzki śląsk